Sofizmat rodzicielski a indywidualna esencja duszy dziecka

Dziecko rodzi się ze swym własnym potencjałem danym przez Stwórcę i Matkę Naturę oraz potencjałem genetycznym, który pochodzi od rodziców.

Istotnym jest by rodzice dziecko traktowali jak pełnowartościowego człowieka, jak partnera a nie jak małą maskotkę, czy materiał do realizacji ich planu na dziecko. Często odnoszę wrażenie, że dzieci traktowane są jak niekompletne małe istoty, puste książki, które my dorośli musimy zapisać według swoich założeń i wymagań.

Czy na pewno nie przeceniamy swojej roli “rodzica ziemskiego”?


Dzieci wiedzą bardzo wiele. Oczywiście w początkowej fazie życia nie wiedzą, co myśleć, ale mają zaszczepione jak myśleć. Posiadają od urodzenia bardzo otwarte na odczuwanie serce oraz mocną, zdrową intuicję, która je prowadzi od pierwszych dni. Łatwo zaobserwować, że dzieci działają “z ciała”, nie planują, nie zastanawiają się, po prostu działają i cieszą się chwilą obecną.

Wiele moglibyśmy się od nich nauczyć, zamiast faszerować je dużą ilością wiedzy w początkowej fazie rozwoju, z obawy, że bez tej nie poradzą sobie w dorosłym życiu.

Wiedza dorosłego nie rzadko powoduje, że maluchy stają się realizatorami naszych oczekiwań i częstych projekcji, postępują jak sformatowane komputerki z dyskietką mamy, taty czy babci, zaszczepione im zostają paradygmaty wynikające z doświadczeń ludzi dorosłych, których napotykają na drodze wczesnego rozwoju. Nie zawsze są to właściwe wartości i wzorce.


Zastanówmy się co będzie z takim dzieckiem za kilka lat? Może popełniać błędy życiowe ludzi, którzy zaszczepili mu swoje obawy wynikające ze swych doświadczeń. Prawdopodobnie będzie nieszczęśliwe nie mogąc realizować własnej esencji potencjału oraz swych talentów, realizując czyjeś niespełnione marzenia bądź plany ze względu na modę, czy bo się opłaci na przyszłość.

Najlepiej jednak, kiedy nasze dziecko ma szanse wybrać własną drogę i komunikuje do nas o swoich pragnieniach. Manifestuje swoją naturę. My rodzice słuchamy je, stymulujemy do działania i wspieramy.


Sofizmat rodzicielski to właśnie przewartościowanie roli rodziców względem dziecka.

Dzieci rozwijają się najlepiej, gdy same doświadczają a my dajemy im większą przestrzeń do próbowania tam gdzie idą “za ciałem” i intuicją. Bojaźń o nie, o jego bezpieczeństwo jest zrozumiała, u nas ludzi dorosłych. Oczywiste prawdy, że ogień parzy, można się przewrócić i złamać nogę, itp., są nam dobrze znane. Odpowiedzialność, jaką mamy względem dzieci to wartość, którą mamy im dawać codziennie.


Oczywiście trzeba wyznaczać dziecku granice, gdy widzimy, że jest ono w realnym zagrożeniu-obserwujemy, co się dzieje, czy dziecko podchodzi do ognia czy tylko go widzi z bezpiecznej odległości. Reagujemy natychmiast, gdy zagrożenie jest blisko, mówimy mu nie podchodź dalej, tłumaczymy, dlaczego nie może podejść bliżej, dotknąć, tłumaczymy, jakiego rodzaju jest zagrożenie.

Jednak w dzisiejszych czasach patologia polega na tym, iż mówimy dzieciom nie podchodź do tej wody, bo się utopisz, zanim nawet ją zauważy. Ciągniemy je w innym kierunku bo my zobaczyliśmy zagrożenie. Dziecko jest zdezorientowane. To nasze fobie i lęki wpojone, doświadczenia. Kupujemy sobie w ten sposób spokój. Ale tym samym odbieramy dziecku doświadczanie i wzrastanie, które w naturalny sposób daje mu wyciągnąć i zapamiętać wnioski. Gdybyśmy spróbowali, choć trochę przesunąć granicę, w kierunku większej wolność i efekty będą dla dziecka i dla nas bardzo korzystne a jego mądrość kolejnym razem w takiej sytuacji zaskakująca. Dziecko powinno uczyć się na własnych doświadczeniach, które są nie do przecenienia. Rodzic tym samym osiągnie większą swobodę i radość z obserwacji postępów dziecka, do których ono samo dojdzie w drodze swoich własnych doświadczeń.

Article Tags : , ,
mhphilosophy
Marti Halezino
Przeczytaj również

Weź udział w dyskusji

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

↓