Dziecko w plemieniu, dziś zwanym miastem.

Zapragnęłam napisać słów kilka o odwadze dzieci wychowujących się w plemieniu, gdzie nadal panują pierwotne prawa funkcjonowania społeczności.

Następnie porównać je z funkcjonowaniem “naszych” komórek społecznych i dzieci, które się w nich wychowują. Jest wiele nowych, modnych trendów i modeli wychowania dzieci, które podążają za duchem nowoczesnego świata. To zrozumiałe bo tylko tak można wychować dzieci, które będą umiały się odnaleźć w nowym i tak daleko posuniętym technologicznie świecie.
Nadal gdzieś pomiędzy dziećmi z plemienia a tymi z miasta, są te mieszkające na wsiach. Wychowywane bliżej natury, których rodzice są świadomi i dbają by dziecko jak najwięcej czasu spędzało w naturze, jednoczyło sie z cyklami natury. Pewnie w mieście, też są tacy rodzice, jednak tym opiekunom trudniej jest utrzymać kontakt z naturą, choćby z powodu, że w mieście poza parkami, nie spotkamy zbawiennej dziczy.

Moja teoria WildChild® nad, którą obecnie pracuję, jest tą, która pozwoli dziecku zostać jak najdłużej biofilem. Szanować i pielęgnować swoje instynkty samozachowawcze, ciąg do przyrody. W moim przedszkolu, dzieci będą spędzały czas na powietrzu podobnie, jak w przedszkolach leśnych ok. 80% czasu. W przedszkolach leśnych dzieci jedzą na powietrzu, bawią się, uczą. Są o wiele spokojniejsze, badania dowodzą, że działają w życiu intuicyjnie i świetnie sobie radzą w technologicznym świecie, dzięki prawidłowo rozwiniętym mózgom, których rozwój wspierała natura a nie elektroniczne urządzenia. Dzisiaj plemię to miasto. Rodziny żyją w odcięciu od reszty “stada”. Mamy znajomości, na które mamy czas sporadycznie, w weekend, święta. Jesteśmy rozdzieleni z rodzinami daleko od siebie, inne państwa, miasta, ulice. Postęp, gonitwa za lepszymi warunkami bytowymi i rozwojem.


Cofnijmy się do czasów, gdzie dzieci miały wsparcie plemienia, żyły w naturze większość czasu. Każdy członek plemienia mógł przekazać swoją najlepsza i najwartościowszą wiedzę młodszemu. Dzieci starsze naturalnie maja w genach jak nosić mniejsze dzieci, opiekować się nimi, bawić. W plemieniu robią to, tak to się odbywa. Młodsze dzieci naturalnie czuja się przynależne do całej społeczności. Oczywiście matka, ma najbliższą relacje przez pierwsze miesiące życia z noworodkiem, jest dla niego cały czas, maluch gdy już pełza czy raczkuje, trafia do niej intuicyjnie, po zapachu ze swoimi najważniejszymi potrzebami. W plemieniu role są nadal podzielone, mężczyźni uprawiają inne aktywności niż kobiety. Co ciekawe, dzieci, które wychowują się w plemieniu Indian czy krajach trzeciego świata przebywają w otoczeniu bardzo niebezpiecznych przedmiotów, których dorośli używają do codziennych prac i obrony. Sztylety, włócznie to norma. Maluchy o dziwo,nie kaleczyły się! Jakby przychodziły na świat z instynktem samozachowawczym.

natura

natura

To pojęcie continuum, według autorki książki “W głębi kontinuum”. Jean Liedloff opisuje w niej swe doświadczenia z dalekich wypraw w głąb dżungli, gdzie spędziła w plemieniu sporo czasu, żyjąc, opiekując się czasem dziećmi, obserwując jak w takim otoczeniu działa proces wychowania. Pięknie ukazuje, jak dzieci mają “zaszyte” w sobie – jak dotknąć ostrza by się nie skaleczyć. W plemieniu Yequańczyków, można nadepnąć na sztylet, nadziać się na włócznię. Niemowlęta, zbyt małe, by odróżnić uchwyt, podnoszę je za ostry koniec i, jak sama widziała, obracają w pulchnych rączkach. Jakimś cudem się nie kaleczą, nie obcinają sobie palców, ale też nie robią krzywdy swoim matkom kiedy te trzymają je w ramionach, nie ciągną nawet za włosy. Półtoraroczni chłopcy wprawiają się w łucznictwie, używając ostrich strzał. Mają wyczucie żeby nie wejść do ognia, jakby wiedziały, że się poparzą.

Dzieci z ” miasta”, wychowane w komforcie, dobrobycie, jakby zatraciły te wiedzę. Na pewno się z nią rodzą. Może w  mniejszym stopniu bo ewolucja naszych przodków także żyjących w mieście ma wpływ na geny, jednak dzieci zatracają swe pierwotne instynkty z wiekiem, pod wpływem procesu miastowej socjalizacji, przesadnego dostępu do technologii, zbytniego odcięcia od natury.

To co ma największe znaczenie to umiejscowienie odpowiedzialności. Na zachodzie mechanizm troszczenia się o siebie działa w częściowym, dorośli opiekunowie biorą na siebie większość ciężaru. “Kontinuum nie lubi nadmiaru i wycofuje tyle samoochrony, ile przejmują jej inni. Skutkiem tego jest zmniejszenie sprawności, ponieważ nikt inny poza danym człowiekiem nie może być równie czujny i równie precyzyjnie reagować za okoliczności. Jest to kolejny przypadek próby ulepszenia natury”.


My jako “wzorowi” nowocześni rodzice, nie potrafimy być obecni ale bierni, zapewniamy dziecko na każdym kroku jak ma postąpić, dajemy mu poczucie nadmiernego bezpieczeństwa, zapewniamy, że znamy odpowiedź na każde pytanie. Dziecko z czasem już nie umie inaczej, niż tylko się o wszytko radzić, pytać. Nie myśli już samo zbyt często, łańcuchy przyczynowo-skutkowe, wyciąganie własnych wniosków jest w nowoczesnych dzieciach silnie zaburzone, odzwyczailiśmy je od tego. Często zamiast rozmawiać z nim o problemie, idziemy na skróty i dajemy gotowe rozwiązania.

Dzieci z plemienia nie maja plastikowych kolorowych zabawek, są im zbędne. Same robią zabawki z tego co znajdą w lesie. Jesteśmy odpowiedzialni by przystosować dziecko do życia w tym świecie, by go poznało ale czy wolno nam zapomnieć o pokazaniu natury i wytłumaczeniu dziecku, co było na początku stworzenia, że nie było wtedy komputerów?

Dla każdego, kto postara się zastosować zasadę continuum w cywilizowanym życiu, zmiana polegająca na zaufaniu zdolnościom dziecka
do chronienia samego siebie, będzie czymś wręcz a wykonalnym, póki nie uwierzymy w znajomość zdolności dziecka do wyczucia najdelikatniejszych czynników w ich otoczeniu i do bezpiecznego poruszania się wśród nich.


Decydując się na dziecko, powinniśmy zdawać sobie sprawę z wielkiej wagi i odpowiedzialnej roli bycia rodzicem. Winniśmy wychować dziecko dla świata natury, który je stworzył i traktuje za każdym razem obficie, a nie przyczyniać się do tego by stworzyć doskonałego żołnierza dla świata materii, który je będzie używać we własnych niskich celach.


Bibliografia:

        1. Jean Liedloff – W głębi kontinuum, 2010

 

Article Tags : , , , ,
mhphilosophy
Marti Halezino
Przeczytaj również

Weź udział w dyskusji

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

↓