SaintEuropeTrip

Kochani,

 

Dwa miesiące temu podjęliśmy decyzję o odwiedzeniu kilku wyjątkowych miejsc, by podczas jednej wyprawy dookoła południowej Europy odwiedzić najważniejsze miejsca kultu religijnego. To blisko 10.000 km podróży w busie, dziesiątki odwiedzonych miast i kościołów oraz żadnego hotelu. Od dziecka Kościoły były mi bardzo bliskie. Czasami czułam się tam lepiej niż w domu. Odkąd pamiętam atmosfera w Domach Bożych, zapach kadzidła oraz sztuka sakralna poruszały moje małe serce. Kościelna cisza pomiędzy nabożeństwami powodowała, że słyszałam, czułam, ufałam. Powrót na ścieżki wiary z pełnym oddaniem uznałam za kluczową wartość w planowaniu tej podróży. Ta “nowoczesna” pielgrzymka zaowocowała wieloma mniejszymi i większymi cudami, których nawet się nie spodziewaliśmy, niektórymi z nich podzielę się z Wami poniżej, a niektóre czasowo pozostaną jeszcze tajemnicą…

 

————————————————————————————————————–

 

Wenecja (Włochy) – Kościół św. Jerzego

W Wenecji nie byłam po raz pierwszy. W ramach założonego scenariusza mojej kolejnej wizyty chciałam odwiedzić standardowo: Plac św. Marka, kilka urokliwych uliczek oraz Bazylikę św. Marka. Po zrealizowaniu przemiłego dnia według założonego planu, na koniec weszłam na 99 metrową Dzwonnicę św. Marka i patrząc z tarasu widokowego na południe dostrzegłam budowlę z uderzająco podobnym portalem wejściowym do loga, które opracowaliśmy dla naszej Wspólnoty D.O.M i Teatru DOM. Postanowiłam pójść za głosem serca i popłynąć tam gondolą. Ku mojemu zaskoczeniu elewacja Kościoła św. Jerzego bardzo przypomina wspomniane logo-kolumny – sklepienie, schody są praktycznie takie same, jednak na tym nie koniec. Po dłuższym przyglądaniu się tej pięknej piaskowej fasadzie, zobaczyłam na tablicy pod sklepieniem napis: D.O.M (Deo Optimo Maximo – “Bogu Najlepszemu, Największemu”).

Wiedzieliśmy, że akronim idealnie odpowiada misji Teatru i Wspólnoty, jednak nie zdawaliśmy sobie sprawy z tego, że to co mamy za zadanie budować w Łodzi (idea “przyszła” podczas pielgrzymki ewangelizacyjnej do Niepokalanowa), ma swoje korzenie we Włoszech. To było zaskakujące odkrycie.

wspolnota dom

Wenecja D.O.M.

Santa Margharieta Ligure (Włochy) – W tej małej turystycznej miejscowości, liczącej zaledwie 10 tysięcy mieszkańców, podczas porannego joggingu odkryłam niewielki Kościół, który usytuowany jest wśród piniowo-palmowych ogrodów, sąsiadujących z dawnymi posiadłościami pałacowymi. Postanowiłam wejść na poranną jutrznię. Kościół zauroczył mnie realistycznymi ikonami świętych przedstawionych w sytuacjach znanych nam z Ewangelii. Godny podziwu był ołtarzyk poświęcony św. Jan Bosco, nazywanemu “Ojcem I Nauczycielem Młodzieży”, założycielowi zgromadzenia salezjanów.

Wychodząc na dziedziniec zdałam sobie po raz kolejny sprawę, że następny, uroczy, mały Kościół był  całkowicie pusty…

Saint Margharita

 

Marsylia (Francja) – Notre Dame de la Grande

Kolejnym etapem podróży była przepiękna Bazylika Notre Dame de la Grande, usytuowana na wzgórzu, które dominuje nad portową częścią Marsylii.

W 1870 roku umieszczono na wieży tego neobizantyjskiego Kościoła 11-metrową, pokrytą złotem statuę Madonny z Dzieciątkiem. Po blisko dwudziesto minutowej “wspinaczce” na wzgórze La Grande, moim oczom ukazał się zapierający dech w piersiach widok całej okolicy, który jednak nie dorównywał wyjątkowości Kościoła i wspomnianej wcześniej figury.

Wizytę rozpoczęliśmy od zwiedzania krypty, następnie wsiedliśmy do windy i jak wszyscy pojechaliśmy na 6 poziom by wejść do Bazyliki głównej. Mimo że nierealne było zaplanowanie uczestnictwa w niedzielnej mszy świętej, podczas wizyty w Bazylice (Ten trip to podróż w totalnym zaufaniu do prowadzenia Pana, nigdy nie wiesz gdzie Cię zmoże sen, czy będzie gdzie zaparkować, czy uda się w 14 dni wykonać założenie odwiedzenia wszystkich, wybranych przed podróżą, miejsc świętych. Traciliśmy nawet rachubę czasu, nie wiedzieliśmy jaki jest dzień tygodnia) okazało się, że trafiliśmy właśnie na mszę niedzielną. Co więcej mszę istotną i organizowaną przez Młodzieżową Wspólnotę “We 3D” z udziałem Biskupa Marsylii. Ucieszyłam się, że Góra jest taka łaskawa i pozwoli nam wziąć udział w tak ważnym dla mojej misji wydarzeniu. Kiedy podeszliśmy pod drzwi Bazyliki by wejść, spostrzegliśmy, że większość ludzi nie jest wpuszana. My również usłyszeliśmy stanowcze: NIE i zostaliśmy poinformowani, że wejść będziemy mogli dopiero za godzinę. Teraz miała się odbyć msza zamknięta tylko dla zaproszonych gości. Prawdopodobnie wynikało to z konieczności ograniczenia turystom, którym zależy jedynie na zdjęciach, dostępu do wnętrza Świątyni, aby nie rozpraszali modlącej się młodzieży.

Posmutniałam. Dopuściłam do siebie myśl, że Matka Boża mnie nie chce. Pomyślałam sobie: co jest, powinnam tam być, przecież po ostatniej pielgrzymce i fundamencie wyraźnie czuję, że moim celem jest budowanie wspólnoty charyzmatyczno-ewangelizacyjnej dla dzieci oraz rodzin, tych pełnych i niepełnych. Wspólnota D.O.M będzie domową wspólnotą, gdzie każde Dziecko znajdzie swój dom i poczuje się w pełni bezpieczne i akceptowane. We Wspólnocie odnajdzie całą Trójcę Świętą, wiele przychylnych osób i możliwość zbudowania własnego fundamentu w Bogu, postawienia Go w centrum. A tymczasem Oni nie chcą nas wpuścić. Zaczęłam modlić się pokornie w sobie. Podchodzę jeszcze raz do osoby pilnującej wejścia do Bazyliki i znów …nic. Nie może złamać przykazanych mu zasad. Rozumiem to. Smutna idę do sklepiku z suwenirami. Trudno być cierpliwą kiedy czuje się odrzucenie, do tego był wieczór, a tyle drogi przed nami do Lourdes.

Jednak modlę się nadal, wyrażając intencję wzięcia udziału w tej ważnej dla mnie mszy. Zaczęliśmy rozmawiać o sytuacji w ojczystym języku, sprzedawczyni słysząc Polski, okazała się też Polką. Od razu zaangażowała się w pomoc nam i wskazała “tajemne” przejście. Korzystając ze wskazówek, odkryliśmy przejście, które okazało się także zamknięte. Zrezygnowani ponownie wjechaliśmy na taras widokowy na 6 poziomie, kiedy wyszłam z windy na taras poczułam: spójrz w lewo i idź tam. Dostrzegłam ministrantów rozpalających kadzidło przy otwartych drzwiach zakrystii. Podbiegłam do nich pod wpływem impulsu. Powiedziałam pośpiesznie, że jesteśmy z Polski i mamy wielkie pragnienie, aby wejść, a Oni nas wpuścili z przyjaznym: WELCOME. Cud!

Po przemierzeniu kilku schodów znaleźliśmy się w  nawie bocznej ołtarza, obok zespołu muzycznego, a biskup z kapłanami dopiero zmierzał by rozpocząć mszę.

<<Proście a będzie wam dane; szukajcie a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Albowiem każdy, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą>>(Mt. 7,9).

Nie mogłam w to uwierzyć. Msza była bardzo klimatyczna. Najpierw powitania w kilku językach, później już cała liturgia była po francusku. Żywa muzyka stanowiła cudowne adorujące brzmienia. Z wielką radością w sercu przeżywałam to magiczne wydarzenie. Umocniło to moje przekonanie by w Łodzi zainicjować w podobnym stylu powierzoną mi posługę działalności Wspólnoty D.O.M.

Wreszcie nadszedł moment przyjęcia Ciała Pana Chrystusa. Podchodzę za zespołem muzycznym do Biskupa udzielającego komunii i w momencie, gdy powiedziałam Amen, poczułam, że otrzymałam wyjątkowy kawałek hostii. Biskup we własnej osobie, wybrał dla mnie jedyny w cyborium fragment Ciała Chrystusa przeznaczony dla kapłanów.

Wróciłam na miejsce i czułam, że serce mocniej mi bije. Zobaczyłam oczami duszy nieznany mi obraz i usłyszałam wyjątkowe zdanie, łzy spłynęły mi po policzku z poruszenia przestrzeni serca,  bo wiedziałam… i miałam pewność […]. Kiedy klęczałam wewnętrzny głoś powiedział mi: „Spójrz na Biskupa”. Szukam Go wzrokiem i oczom nie wierzę, On się na mnie patrzył i śmiał pełnym, wymownym uśmiechem. Rozejrzałam się na boki czy to na pewno do mnie. Tak ten uśmiech skierowany był do mnie.

On chciał mi przez to coś powiedzieć, ale wystarczył mi Jego uśmiech. Zasiadł znów tyłem do nas i rozpoczął ostatnie słowo, a ja natchnięta Duchem promieniałam wdzięcznością, że pomimo początkowych trudności nie odeszłam zrezygnowana spod wejścia do Bazyliki.

mh-philosophy-blog           mhphilosophy

marti-halezino

Warto pukać, a będzie nam otworzone! Działać z wiarą i cierpliwością, jednocześnie modląc się w duszy. Znajdą się inne drzwi albo okno, którym będziemy mogli wejść tam, gdzie Pan nas zaprasza. Czasem po prostu trzeba zmienić czas i miejsce by znaleźć inną drogę do tego obranego przez nas celu.

mhphilosophy-marti-halezino

Chwała Maryi i Najwyższemu!

+ D.O.M +

Notre Dame de la Grande

Lourdes – Sanctuaires Notre-Dame de Lourdes (Francja) – Grota Objawienia Najświętszej Matki Niepokalanej

Nareszcie dotarliśmy do Lourdes – miejsca cudownych objawień, niewielkiego miasta w południowo-zachodniej Francji u podnóża Pirenejów. Lourdes jest jednym z największych na świecie ośrodków Kultu Maryjnego, odwiedzanym rocznie przez blisko 6mln osób z całego świata. To tutaj 11 lutego 1958 roku przy jaskini Massabielle, 14 letniej Barnadettcie Soubirous objawiła się Matka Boża, przedstawiając się jako “niepokalane poczęcie”. Dziewczynka doświadczyła 18 objawień Pięknej Pani. W Grocie Objawienia wybiło źródełko, którego życiodajna woda uzdrawia odwiedzających. Uzdrowiła już  blisko 7 tysięcy wiernych.

W Sanktuarium zanieśliśmy modlitwy w intencji przyjaciół oraz Was wszystkich, którzy o to prosiliście na kanałach społecznościowych. Zajęło nam to sporo czasu ale warto było bo wierzę, że modlitwy zostały wysłuchane i łaski będą tym większe.

Wyjątkowym akcentem wizyty w prawie pustym Sanktuarium było przerwanie panującej ciszy przez cudowny śpiew, który brzmiał jak wielki charyzmat dany w posłudze. Kiedy się obejrzałam, ujrzałam filigranowa kobietę o słowiańskich rysach. Podczas rozmowy okazało się, że jest to Janna – Rosjanka mieszkająca od 20 lat we Francji, która zawsze chciała śpiewać i modliła się o ten dar od lat. Charyzmat otrzymała 2 lata temu, a dzisiaj Jej brzmienie kruszy lody każdego serca, zwłaszcza w tak dostojnych miejscach jak Lourdes. Otrzymałam kontakt od Janny, która powiedziała, że mam duszę czystą jak diament a nasze spotkanie to nie przypadek. Być może nasze drogi jeszcze kiedyś się zejdą w realizacji misji.

Grota Objawienia, w której dziewczynka doznała widzeń, urzekła mnie swoją prostotą a figura Matki Bożej usytuowana we wnętrzu groty, emanuje niezwykłą siłą przyciągania i zaprasza by podejść bliżej. Setki wiernych z wielu krajów, w tym niepełnosprawni i chorzy, każdego dnia poprzez modlitwę wypraszają łaski uzdrowienia.

Wyjeżdżając z tego świętego miejsca miałam refleksję związaną z objawieniami Matki Bożej w ostatnich stuleciach. Zarówno w Lourdes jak i w Fatimie Niepokalana ukazywała się właśnie Dzieciom, niosąc konkretne przesłania dla świata.

Lourdes

Lourdes

Bazylika w Lourdes

Grota w Lourdes

Santiago de Compostela (Hiszpania) – Grób św. Jakuba w Katedrze św. Jakuba

Kolejnym świętym miejscem, które odwiedziliśmy, była Katedra św. Jakuba – jednego z 12 Apostołów, zwanego Większym. Obecnie jest to miejsce gdzie znajdują się przeniesione w VII wieku z Jerozolimy relikwie św. Jakuba. Miało to miejsce w czasach, gdy Jerozolima została opanowana przez Arabów. Miasto to jest od czasów średniowiecza jednym z głównych celów pątnictwa, do którego wyruszali ludzie z całego globu. Niegdyś pielgrzymka do Santiago de Compostela była elementem resocjalizacji nakazywanej wyrokiem sądowym w wielu miejscach na świecie. Charakterystycznym symbolem św. Jakuba jest muszla pielgrzymia, po którą udawano się kiedyś na pobliskie wybrzeże w celu udowodnienia zakończenia pielgrzymki. Najdłuższe piesze trasy pielgrzymek rozciągają się na odcinku 800 km. Święty Jakub Większy był jednym z pierwszych Apostołów Jezusa Chrystusa, wspólnikiem Piotra, bratem Jana Ewangelisty, a także rybakiem. Szczególną cześć oddają mu mieszkańcy Hiszpanii i Portugalii, gdyż w swej drodze apostolskiej postanowił głosić dobrą nowinę właśnie na tych terenach, co wiązało się z opuszczeniem ojczystej Judei. Po powrocie z misji apostolskiej, został pierwszym biskupem Jerozolimy. Zginął jako pierwszy z dwunastu Apostołów, ścięty przez wnuka Heroda Wielkiego podczas prześladowań Chrześcijan.

Katedra jest bardzo wzniosła i zaskakuje swym majestatem. Zwiedzających było niewielu. Mieliśmy możliwość zejść do krypty z relikwiami św. Jakuba oraz wejść za ołtarz i spojrzeć z góry na całe wnętrze Katedry zza figury św. Jakuba.

Katedra św. Jakuba, Santiago de Compostela

Fatima (Portugalia) – Sanktuarium Matki Bożej Różańcowej.

Wjeżdżając popołudniową porą do Fatimy, naszym oczom ukazały się “Dzieci” – Łucja, Franciszek, Hiacynta – i dwa baranki…. a po kilku chwilach ja sama kroczyłam razem z Nimi w tym korowodzie J.

Fatima

To piękny, wzniosły pomnik trójki pastuszków, upamiętniający ich spotkania z Matką Boską, które rozpoczęły się 13 maja 1917 roku.

Bazylika znajduje się na terenie ogromnego Sanktuarium, na które składają się dwie Bazyliki – nowa i stara, kaplica, muzeum, miejsce palenia świec intencyjnych, ogrody oraz inne zabudowania. W pierwszej Bazylice znajdują się grobowce Franciszka oraz Hiacynty, którzy zmarli na krótko po widzeniach, a także Łucji de Jesus Maria dos Santos, która jako Siostra Zakonna dożyła sędziwego wieku 98 lat.

Fatimskie Orędzie, przekazane pastuszkom w trakcie wielu widzeń, dotyczyło trzech tajemnic związanych z losami świata. Ostatnia, trzecia tajemnica została pierwotnie przekazana tylko Papieżowi i utajniona na wiele lat. 26 czerwca 2000 roku Papież ogłosił ją światu. Słowa Matki Boskiej zapowiadają straszliwe konsekwencje braku miłosierdzia na skalę międzynarodową i pogoni za sprawami doczesnymi w tym za mamoną oraz wypchnięciu aspektów duchowych i prawa Bożego ze wszelakich instytucji rządowych, finansowych i szkół. Konsekwencje mogą być dla ludzkości straszne, gdyż w wyniku przepowiadanej III wojny światowej niektóre narody bardzo ucierpią. Jadąc tam nie spodziewałam się, że usłyszę też słowa o przyszłych losach Polski. W takich chwilach dziękuję Bogu, że “wezwał” mnie na czas do szerzenia Ruchu Miłosierdzia według św. Siostry Faustyny i “skłonił” mnie do wstąpienia do zastępów Rycerstwa Niepokalanej, zapoczątkowanych przez Świętego Ojca Maksymiliana Kolbe, który pochodzi z miasta w którym się urodziłam. Wydarzenia te zapoczątkowały ideę i mocniej popchnęły mnie do tworzenia Wspólnoty D.O.M oraz katolickiego przedszkola i szkoły podstawowej dla Dzieci, które od zawsze darzyłam wybiórczym spojrzeniem. Po przeczytaniu genezy objawień, postanowiłam pójść radosnym krokiem do tak długo przeze mnie wyczekiwanej Bazyliki Matki Fatimskiej.

Fatima

fatima

Fatima

Bazylika zrobiła na mnie ciepłe wrażenie, ze względu na niewinną biel swoich struktur oraz skromne wnętrze, którego głównymi elementami są ołtarz i sklepienie z Matką Boską otoczoną aniołami oraz grobowce dzieci w nawach bocznych. Po wyjściu z Bazyliki głównej ledwie zdążyłam na mszę konsekrowaną przez Kapłanów z Afryki, Indii i Europy, która odbyła się w kaplicy na dziedzińcu. Po skończeniu mszy skierowałam się do Muzeum, gdzie w ostatniej chwili zdołaliśmy się przyłączyć do ostatniej grupy zwiedzającej. To miejsce jest szczególnie istotne dla Polaków, gdyż zawiera wiele pamiątek związanych z naszym krajem, a szczególnie z Papieżem Janem Pawłem II, który bywał w Fatimie wielokrotnie i miał świadomość, dzięki Tajemnicom Fatimskim, nadchodzącego zamachu na swe życie. Wśród eksponatów w podziemiach Muzeum znajduje się miedzy innymi cudowna, wysadzana drogocennymi kamieniami złota korona Pielgrzymującej Matki Boskiej Fatimskiej z usytuowanym w centralnym punkcie pociskiem pistoletowym, który ugodził św. Jana Pawła II podczas zamachu z dnia 13 maja 1981 roku w Rzymie. Papież przekazał go jako wotum w podzięce Matce Fatimskiej, że uchroniła Jego życie podczas zamachu.

Fatima, pocisk w koronie

Na zakończenie wizyty dotarłam do Góry Kalwarii z monumentalnym krzyżem. Wyjątkowe było to, że mogłam pozostać sam na sam z Matką Boską, gdyż po zmroku nie było w tym miejscu żywej duszy. Otoczenie złożone z tamtejszego gatunku dębów i drzew piniowych zrobiło na mnie ogromne wrażenie, gdyż jako dziecko wyróżniłam w parku “mój” ukochany Dąb Mocy i Życzeń, który do dziś mi służy. Dodam na zakończenie, że Matka Boska objawiła się dzieciom właśnie na drzewie dębowym. Wracając do auta, spotkałam koty bliźniaki, które odprowadziły mnie ufnie aż do drzwi samochodu. W ramach podzięki nakarmiłam je jedzeniem z puszki przeznaczonym dla mojego psa.

 

Podczas tej nowoczesnej pielgrzymki odwiedziliśmy kilkadziesiąt kościołów, spośród których większość stanowi perły architektury i sztuki. Atmosfera w nich panująca sprzyja zadumie, refleksji i wyciszeniu duchowemu a wielowiekowa tradycja chrześcijańska i wartości, które ze sobą niesie, napełniają nasze serca pokojem i radością. Zastanawia a nawet smuci fakt, że te piękne Boże Przybytki stoją często prawie puste a chrześcijaństwo, które jest pieczęcią miłosierdzia dla świata, święci swoje triumfy na nowych obszarach. W Europie ta wiara staje się coraz bardziej pasywna. Zapominamy o Bogu podczas codziennych czynności. Domy Boże czekają na aktywnych wiernych, a nie jedynie na tych którzy są turystami.

Może znajdzie się sposób aby wzbudzić zainteresowanie i powtórnie przyciągnąć wiernych do Świątyń, poprzez powszechną odnowę w Duchu Świętym…

mhphilosophy
Marti Halezino
Przeczytaj również

2 komentarze w tej dyskusji

  1. Arek pisze:

    Marto, masz lekkie pióro. To piękna opowieść.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

↓