Jak wychować chłopca na mężczyznę.

Często pisze o tym , że dziecko powinno widzieć świat z perspektywy dorosłego jak najszybciej, powinno byc przy większości wykonywanych przez Ciebie czynności, czuć się bezpieczne i obecne mimo, że bierne.

Kontakt z matka, jej oddechem, to jest właśnie królestwo bliskości. Gdy okazujemy je dziecku, działamy uczuciami i emocjami, włączamy serce i intuicję. Mentalna część nas jest zbędna.
Mental to to, co my dorośli mamy tak rozbudowane, że nie pozwalamy już sobie za często na intuicyjne i spontaniczne działanie. Trudno się przestawić kiedy 90% czasu działamy umysłowo, schematycznie. Nauczono nas, że umysł jest tym organem, który nas poprowadzi do sukcesu. Bez, którego używania zginiemy w tym świecie. Ostrzegają nas, że dusza, serce, instynkt, intuicja to niebezpieczne “organy”, należny kierować się nimi jak najrzadziej, nie mają mądrości w sobie.
Tym czasem dziecko przychodząc na świat, “nie zna” swojego umysłu, nie zdaje sobie z niego sprawy, nie potrafi go jeszcze używać. Ma za to najzdrowsze z możliwych odruchy “z ciała”, intuicyjne, będące reakcją na bodziec, bezwarunkowe. Dziecko ma instynkt samozachowawczy, coś w rodzaju zaszytej ostrożności i prawd życiowych, które później dają o sobie znać. Od małych istot możemy się uczyć jak żyć tu i teraz, o czym my już dawno zapomnieliśmy i odłączyliśmy się od źródła.

Piszę o tym dlatego, bo chcę poruszyć temat napiętnowania czystego umysłu dziecka naszym, zaśmieconym różnymi doświadczeniami – mentalem.

Dziecko nie rozumie dlaczego przekazujemy mu swoje ograniczenia, taki a nie inny sposób rozumowania. Chłonie to co od nas dostaje jak gąbka. Ufa bezgranicznie więc uczy się naszych schematów zachowań. Przyjmuje od nas prawdy z zakresu co myśleć a nie jak myśleć. Nie tylko od nas, od cioci w przedszkolu, babci, Twoich znajomych także. Każda sytuacja, bez względu na czas i miejsce, jest dla dziecka polem do nauki i przyjęcia doświadczeń. Najpierw chłonie i przyswaja a potem zaczyna powtarzać jak mantry pewne “prawdy życiowe” zaszczepione od dorosłego mentalu, zamiast samo wyciągać wnioski. Nie wie dlaczego ma nie dotykać ognia, czy nie jeść gorącej zupy bo za każdym razem gdy chciało dotknąć, mówiono: “nie dotykaj!”. To nie wolno i już. Nie wiem dlaczego tak myślę ale tak kazano. Nasze obawy powodują, że tak szybko ostrzegamy dziecko, że to nie zdąża samo czegoś ważnego doświadczyć, przemyśleć.
Matki, które są nadopiekuńcze, bądź zbyt wymagające, mają określony plan na “idealne dziecko”, powodują, że wyrastają im maminsynkowie. Początkowo te dzieci się buntują na gadatliwość i wszechwiedze takich matek, z biegiem czasu około 4 roku życia dziecko odpuszcza. Zatraca jakby swój instynkt, traci opór. Bunt i instynkt przegrywa z silnie rozbudowanym mentalem dorosłego. Umysł zaczyna brać górę i zarządzać dzieckiem, jeszcze zanim to zacznie umiejętnie go używać.

wychowanie

wychowanie

Cudowne, obecne dziecko żyjące tu i teraz, zaczyna planować, mieć obawy, lęki, powtarza dorosłe zdania zasłyszane od dorosłych, których de facto jeszcze nie pojmuje. A rodzice radują się: “zobacz jaki inteligentny, jak mądrze mówi, jak dorosły wręcz”.
W dorosłej przyszłości te dzieci zachowują się jak roboty mechaniczne, nie umieją wyrażać uczuć wyższych, są jakby zablokowani, nie komunikują swych potrzeb, nie widzą w tym sensu. Też bym nie widziała, gdy tyle lat w dzieciństwie komunikowanie nie przynosiło by efektu . Zawsze dostawałabym gotowe odpowiedzi, przegrywała z odgórnie zaplanowanym, doskonałym planem rodziców na idealną, najlepszą mnie.
Te dzieci zapomniały jak to jest czuć. Dziś nie manifestują swoich pragnień. Bo kiedyś były niby słuchane ale nigdy nie zostały usłyszane. Przykre jest to, że ich dusza odczuwa pragnienia i powstają w niej tęsknoty. Duszy nie można wytresować jak mózg czy ciało. Jednak te tęsknoty są zaszyte tak głęboko, a reakcja standardowa tak silna, że prawdopodobnie jej wołania nigdy nie ujrzą światła dziennego. Z tego powstają depresje, ogólna nie szczęśliwość, dusza puka często, prosząc o realizacje pragnień ale tak wychowywane dzieci, nie słyszą w dorosłości jej subtelnych a jakże ważnych sygnałów.

Dlatego jeśli będziecie chcieli mieć “idealne” dzieci, pomyślcie o ich nieszczęśliwej przyszłości. Powiedzcie NIE trendowi na wszechwiedzącego geniusza. Powiedzcie TAK ideałowi dziecka w swej niepowtarzalnej, nieidealnej osobowości i unikalnym sposobie działania.

Pomyślmy jako matki o przyszłych partnerkach, żonach naszych synów, którzy mieli mamę, która wszytko wiedziała, na wszystko znała odpowiedź. Często za nas wykonywała czynności. Czy taki mężczyzna, całe życie nie będzie małym chłopcem i Piotrusiem Panem, który nie wie dlaczego partnerka się na niego denerwuje, czego ciągle chce jak w domu samo się robiło? Nie zapominajmy nigdy, że dzieci i synów także wychowujemy dla świata, nie dla siebie.

Mamisynek to ułożone, poprawne, grzeczne, “dobrze sformatowane” dziecko. Przeważnie jest to chłopiec w połaczeniu z wadliwym programem nadgorliwej matki, który zaistniał w dzieciństwie chłopca. Ci mężczyźni w dorosłości przejawiają lęki zaszczepione w dzieciństwie przez swoje matki, które nierzadko zostały zostawione przez mężczyzn. Dały rade zapewnić dziecku podstawowe potrzeby bytowe, ni nich się skupiły, jednak zapomniały o potrzebach duszy i naukach z męskiej ręki, do wszechstronnego i zrównoważonego rozwoju dziecka jest potrzebny ojciec. Takich przypadków w obecnym świecie jest wiele. Jednak samotnie wychowującym swe dzieci mamom, polecam by w miarę możliwości nie dawały odczuć dzieciom swojego lęku, zniesmaczenia i by nie szukały w synach mężczyzny, oparcia, przyjaciela, który wysłucha. Nie zwierzały się dziecku z tematów, które malucha nie dotyczą bezpośrednio, których on nie rozumie. Dziecko nie pojmie słów, przyczyn i skutków ale przyjmie wibrację z jaką to mówimy, np. wibrację przepełnioną goryczą czy obawami.

Są trudne sytuacje w życiu ale musimy zawsze brać pod uwagę wzgląd na dziecko. Od nas dorosłych wymaga się odpowiedzialności i siły.
Rozstanie rodziców w młodym wieku dziecka zawsze odbija się w przyszłości. Jednak można temu zapobiec, pomóc sobie i dziecku, mając świadomość przyczynowo-skutkową takich sytuacji. Ograniczyć do minimum straty w jego psychice. Do tego potrzebna jest niezaprzeczalnie dojrzałość obojga partnerów, o którą w takich sytuacjach trudno.

Rozstania
są tak samo mocno wpływają negatywnie na dziecko, co zbyt wcześnie szprycowanie go dorosłym  mentalem.
Dziecięce ofiary takich przypadków dźwigają przez życie ciężar odpowiedzialności i poczucia winy za tę sytuację. Rozwód, dziecko myśli: “Pewnie to moja wina, to wydarzyło się na pewno przeze mnie”.
Silny mental rodzica, dziecko ma poczucie krzywdy w sobie, bo odczuwa podświadomie przesadę wymaganą na nim, jednak świadomie chce realizować wymagania ukochanej osoby najlepiej jak potrafi, by spełnić jej oczekiwania.

Obydwa przypadki są bardzo niebezpieczne, dlatego ostrzegam przed nimi, bo dzieci nie proszą się na ten świat, a nasze niespełnione marzenia, przesadne oczekiwania czy słabo dobrany partner, to gwarancja szkody dla naszego potomnego.

Jak nie tak, to jak?

Wracając do korzenia, jest inny model, kiedy matka jest empatyczne ciepła, dostępna dla dziecka cały czas nawet gdy jest bierna, w okresie jego początkowego rozwoju.
Partnerzy śpią z dzieckiem, matka karmi je piersią, nosi w chuście zamiast wkładać do wózka, nie pozostawia dziecka by “się wypłakało”, reaguje na jego potrzeby, jest świadomą mamą, która wie że dziecko za każdym razem wyraża jakiś swój dyskomfort płacząc.
Gdy dziecko dorasta rodzice nie mają na niego planu doskonałego na potomka i jego sukces. Nie “wkładają” dziecku do głowy notorycznie słów, prawd i przekonań płynących z mentalu.

Rodzicielka wraz z partnerem dają dziecku dużo ciepła, dobrych emocji, bliskości, przestrzeni do doświadczeń, które zdobywa na własnej drodze doświadczalnej. Wspólnie bawią się z dzieckiem, traktują je po partnersku, słuchają jego potrzeb, liczą się z każdą wyrażoną potrzebą, obserwują jego rozwój i dbają by był różnorodny oraz wszechstronny.

Powodzenia 🙂. Co by się nie działo i tak jesteście najlepszymi rodzicami na świecie!

mhphilosophy
Marti Halezino
Przeczytaj również

Weź udział w dyskusji

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

↓