Wiedza to nie wszystko i szczęścia nie daje, szczęścia ludzi i naszej Mamy Ziemi

W obecnym skomercjalizowanym, goniącym za wartościami materialnymi świecie, wiedza stała się podstawową docenianą wartością. Jest ona bronią w korporacyjnych strukturach, gdzie człowiek jest trybem w machinie produkującej nowoczesne trendy, jak XIX wieczny robotnik u początków ery przemysłowej.
Stworzona lata temu matryca edukacyjna codziennie wypluwa setki „sztampowych żołnierzy” armii, której celem jest podporządkowanie całego świata niekończącym się potrzebom rasy ludzkiej oraz udostępnienie jej tworzenia jakże niedoskonałej kreacji.
Pokoleniowy schemat wiary w „szkiełko i oko” zaczerpnięty jeszcze z początków czasów epoki industrialnej, przekazywany niczym wirus z pełnego dobrych intencji rodzica na dziecko był uważany onegdaj za oczywisty by podnieść jakość ludzkiego życia, dzisiaj stał się chorobą cywilizacyjną budującą nadkonsumpcjonizm i zagrażającą środowisku.
Zadajemy sobie często pytanie czy piątki i szóstki w szkole oraz świadectwa z czerwonym paskiem zbudują szczęście naszych Dzieci i przyszłych pokoleń, dzisiaj mając świadomość zniszczeń środowiska naturalnego spowodowanego przez armie ambitnych naukowców.
Jak powinniśmy uczestniczyć w rozwoju naszych Dzieci i pomóc im odkryć swój własny kod duszy, tak by przyczyniły się One do czegoś dobrego na świecie a nie jedynie powielały schemat stworzony przez zarządców?
Jak wpłynąć na proces rozwojowy by dorosłe Dzieci stały się pełnymi i głębokimi emocjonalnie istotami, gotowymi do budowania harmonijnych relacji z otaczającym światem uwzględniając prawa wyższe, żyjącymi w zgodzie z Matką Naturą oraz potrafiły dostrzegać i podziwiać Boże Dzieło?
Słów kilka o faktach:
Duża cześć Rodziców próbuje realizować własne niespełnione ambicje poprzez sukcesy swoich Dzieci, często nie zastanawiając się jakie przyniesie to skutki w przyszłości i jakie już dziś powoduje straty w Ich psychice. Bardzo często widzimy zjawisko polegające na zmuszaniu w zawoalowany sposób do podążania Dzieci śladami swoich Rodziców:
„Jestem lekarzem, kosztowało mnie to dużo trudów, może dałbyś radę również skończyć te studia?”, „W sumie to możesz się nie uczyć ale bez wiedzy zostaniesz społecznie wykluczony”, „Mam dobre wykształcenie, więc nie wypada, żebyś ty miał gorsze”.
Równie niebezpieczne jest zjawisko ciągłej podprogowej konkurencji i porównywania z innymi rówieśnikami, co powoduje że Dziecko zamiast rozwijać swoje charyzmaty dąży do bycia najlepszym w oczach Rodzica w każdej dziedzinie przez Niego naznaczonej za cenioną.
Osiągnięcia Dziecka są natychmiast zauważane i wynagradzane, czasami nawet w formie rzeczowej, co buduje u dziecka schemat merkantylizmu i poszukiwania wartości poza sobą w postaci głasków i nagród za kolejne osiągnięcia. Taki Rodzic nie jest świadom, że przyczynia się tworzenia jednostki społecznie i systemowo poprawnej ale często niezdolnej do głębokich uczuć i wglądu w siebie z zaburzoną samooceną i poczuciem wartości. Przyczynia się do tworzenia robota.

a8af583c-79fd-4056-b073-e60753492ef7_20090603040741_Normalshutterstock21440692

Dzieci takie są dorosłymi mającymi trudność we wchodzeniu w związki, gdzie liczy się bezinteresowna miłość i wsparcie oraz cała gama uczuć wyższych. Nie umieją się odnaleźć w środowisku empatycznych ludzi, gdyż doceniany w ich mniemaniu jest jedynie cel i sukces zamiast wspólnej drogi.
Rozbudowane ego przez lata nagradzane początkowo przez rodziców, nauczycieli, pracodawców a później przez własne „osiągnięcia”, utrudnia życie we wspólnocie. Zradza to kolejnych narcyzów i egoistów, skupionych na sobie i swoich celach, marzeniach, którym przyświecają jakże popularne zdania: „Bądź Zwycięzcą”, „Ucz się ucz bo nauka to POTĘGI klucz”. Kim że jest ten zwycięzca, czym, że jest ta potęga…?
Pedagodzy buntują się widząc jak niechętnie jest przyjmowany przez Dzieci wymagany w szkołach system edukacyjnej sztampy, jednak nie wiele mogą zmienić. Czas robi swoje i Dzieci „prasowane są” do znormalizowanej matrycy, tracąc często dostęp do swojej wrodzonej natury. Okazuje się, że uzupełnienie wiedzy jest zawsze możliwe jednak braki emocjonalne wynoszone z wczesnego dzieciństwa mają często nieodwracalny wpływ na życie człowieka.
Aspekty duchowe i emocjonalne w rozwoju Dziecka w szkołach i domach schodzą na plan dalszy, gdyż na bliższy wysuwają się zajęcia dodatkowe i rozwój intelektualny.
Pozornie szczęśliwi osiągający „sukcesy” i nagradzani przez matrixowy system dużymi pieniędzmi, globalnie składają się na konsumpcyjne emocjonalnie niedoskonałe społeczeństwo, które na tle duchowych populacji wschodu rysuje się jak czołg w ogrodzie pełnym róż.
Być może rozwiązaniem jest homeschooling oraz stworzenie alternatywnych, holistycznych systemów rozwojowych, w których na równi traktowane są intelekt, ciało, emocje i duchowość.
Ale o tym w kolejnym poście.

Załączamy warty obejrzenia film naszego Brata Misjonarza:

Drodzy Rodzice spieszmy się kochać swoje Dzieci bo wiedze i umiejętności zdążą przyswoić kiedy zapragną, a braku miłości nie uda Im się nadrobić.

mhphilosophy
Marti Halezino
Przeczytaj również

Weź udział w dyskusji

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

↓